Wygląda na to, że kolejne pokolenie wychowuje się na "Akademii pana Kleksa", jest to co prawda zupełnie inna historia niż ta opisana przez Jana Brzechwę, ale warta obejrzenia.
Przekonali się o tym uczniowie klasy IV a, IV b i VI b, którzy wybrali się 15 stycznia wraz ze swoimi opiekunami do Opola na film pt. "Kleks i wynalazek Filipa Golarza".
Byli ciekawi, z jakimi nowymi wyzwaniami będą musieli się zmierzyć bohaterowie opowieści. Po letniej przerwie Ada Niezgódka wraca do Akademii, żeby rozwikłać tajemnicę pochodzenia swojego przyjaciela - Alberta. Jasnowłosy chłopiec to robot skonstruowany przez tajemniczego Filipa Golarza, nie posiada emocji, nie czuje radości i smutku. Ada stara się zrobić z niego prawdziwego chłopca, jednak to się nie udaje.
Kto czytał książkę, ten wie, że Filip Golarz będzie próbował zniszczyć akademię i zrobi to przy pomocy całej galerii złych charakterów.
Kolejna odsłona "Akademii pana Kleksa" bardzo nam się podobała, uczy empatii i tolerancji oraz tego, że wszyscy jesteśmy inni, ale tak samo ważni. Zabrakło nam jednak efektownej muzyki i zaskakującej fabuły, za mało również było ciekawych lekcji w akademii z udziałem niezwykłych uczniów, ale mamy nadzieję, że to wszystko zobaczymy w kolejnej części, która już wkrótce.
Po takiej porcji pozytywnych emocji, pozostała tylko wizyta w McDonaldzie i droga na stację PKP.
Szczególne podziękowania dla naszych opiekunów: p. B. Jendruś, p. W. Węgrzyńskiej i p. A. Szewczyk.
Kółko Redakcyjne